poniedziałek, 16 listopada 2015

Matka blogująca

To że Matka pisze bloga, jest słodką tajemnicą Matki. TOP SECRET normalnie. Oczywiście Matka chciała żeby tak było. Ale jak to Matka, nie wytrzymała. Uzewnętrzniła się przed Mężem Szanownym.

Powiedzieć Ci coś?
- yhyym... 
ale to jest moja tajemnica...
-yhyym no to powiedz...
Nie powiem jednak.
-jak już zaczęłaś to mów.
Nie ważne Dziubuś. Na prawdę.
-o matko. to nie mów.
Dobra powiem. Bloga pisze.
-co robisz?
No bloga pisze.
-Acha.
No tylko acha?
-No to o czym tego bloga piszesz, powiedz.
A o czym mogę pisać. No o macierzyństwie pisze.
-Aaaa to rozumiem. Już wiem dlaczego jak dzwonie wieczorem to mówisz że przed kompem jesteś, że niby w internetach siedzisz. Się zastanawiałem co robisz. Bo się dogadać z Tobą nie można było. Poczytać mogę? 
Nie.
-dlaczego? daj adres. 
Nie.
-e tam sam sobie znajdę...

Szukał. Wpisywał różne hasła do przeglądarki. Mama Syna (imię). Mama inżynier. Budująca mama... itp... itd.. Nie znalazł do dziś. Zaoferował się, że mi bloga na swoim fejsbuku udostępni. Taki kochany heh. Mąż Szanowny śmieje się zemnie, że jak już zacznę trzepać kaskę na tym blogu to mu wtedy powiem jaki jest adres. Figa z makiem. Blog Matki jest nie rentowny. Na blogu Matki reklam nie ma. Jak blog zacznie być rentowny to już Matka pewnie będzie na rencie. Albo wcześniej się Matka wykończy przy Mężu Szanownym i Synu Pierworodnym.

Tymczasem Matka ma w planie dalej udostępniać swoje wypociny na blogu. Bo to taka jej wieczorna wizyta u psychoterapeuty. Nie wiadomo czy takie spotkania z darmowym psychoterapeutą wyjdą Matce na zdrowie. Bo jak wiadomo nie ma nic za darmo, a jak jest, to jest do dupy. Ewentualnie jak już zbiję majątek na byciu Matką Blogerką to sobie zafunduje wizytę u prawdziwego psychoterapeuty czy innego analityka jak to tam się nazywa.

Ostatecznie więc, to się Matka wygadała przed Mężem Szanownym tak połowicznie. I dumna z tego powodu jest. Męża Szanownego ciekawość zżera jednak. Martwi się czy, i co Matka o nim pisze. Na wszelki wypadek, jak by jednak trafił na bloga Matki to oświadczam. Kocham Męża mojego Szanownego Jedynego. A dziś Matka ma urodziny. A Mąż życzenia złożył i buziaka dał. A więc jest najlepszym Mężem. Lepszego już Matka mieć nie będzie.


10 komentarzy:

  1. Zatem składamy - wcale niesarkastyczne - najlepsze życzenia urodzinowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo! Urodziny mam przednie jak na razie :) Już byliśmy u lekarza, Syn ma zapalenie ucha... ehh życie ;)

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego! :)
    U mnie mąż to niemal współtwórca bloga, więc pomysł zatwierdzał i nazwę i czyta o sobie non stop i zgłasza protesty. :D
    Ps.: Będę tu zaglądała, sporo nas łączy oprócz bycia mamami. I czas rozpoczęcia blogowania, i rocznik i ta prowincja z wyboru. ;) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego- spóźnione ale szczere:) Powodzenia w blogowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja długo się wahałam czy powiedzieć mężowi, ale w końcu się wygadałam :) Z tego co wiem to czasami zagląda na mojego bloga, pewnie jest ciekawy czy piszę o nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz musisz o Mężu pisać już tylko dobrze :) ha :)

      Usuń
  5. Ja najpierw tylko siostrze powiedziałam o blogu, chyba chciałam poznać jej opinię. Poczytała te moje wypociny i stwierdziła, że miło jej się to czyta:) Zawsze byłyśmy blisko ze sobą, a teraz ona w Polsce, ja w Irlandii, więc taki kontakt teraz mamy dodatkowy:) A mężulek mój kochany przez przypadek zobaczył, że coś tam o blogach czytam i zaraz się wypytywał, czy ja bloga piszę. To mu prawdę powiedziałam, ale nie wie na razie co, gdzie, o czym. Mówi, że poczeka, aż mu sama pokażę kiedyś. Kochany mężuś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochany i cierpliwy :) Mój już wie jaki jest adres mojego bloga bo akurat dzierżył w dłoni mój telefon gdy dostałam powiadomienie o komentarzach ;) Nie skomentował moich wypocin zbytnio ;)

      Usuń

Jeśli to, co właśnie przeczytałeś spodobało Ci się, poruszyło Twoje serce, lub usta do uśmiechu, pozostaw swój komentarz.
Jeśli nie, to kulturalna, konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.




TOP