niedziela, 31 stycznia 2016

Wiek Matki


Matka ma już swój wiek. Wiadomo. Matka nie ukrywa, że jest rocznik 89. Do 30 jeszcze trochę, ale po szumnym życiu nastolatki i studentki nie pozostało już ani śladu. A tu buch. 18-tka się trafiła. Brat no.2 Męża Szanownego, Stryj Syna Pierworodnego wkroczył w sobotę z wielkim hukiem w dorosłość. Matce przypadł zaszczyt udziału w tym zacnym wydarzeniu.

To nic, że Matka nie wypiła ani kropli napoju wyskokowego, chociaż nie, uraczyła się truskawkowym piccolo. To nic, że Matka bardziej była kelnerko-kucharką i  dj-em ma tym dansingu jednocześnie. Matka była bardzo rada z udziału w tej imprezie. Miło było po przebywać z ludźmi, młodymi, co dzieci nie mają. Uwierzycie? Są tacy ludzie. Bądź co bądź, miała Matka nie mały poligon obserwacyjny. Obserwowanie gromady 17-to, 18-to latków, podchmielonych najpierw lekko, a potem znacznie bardziej, a miedzy nimi Męża Szanownego latającego z butelką ognistej wody, było nie lada gratką dla Matki. Nie jeden, psycho, socjo naukowiec, chciałby to widzieć.

Udział w takiej imprezie budzi refleksje. Naprawdę. Ludzie, stara jestem. Matka jest starta. Chociaż ,punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Więc równocześnie Matka będąc stara, jest młoda. Jednak mimo wszystko, pewne rzeczy minęły bezpowrotnie. Bądź co bądź impreza była w miejscu w którym Matka z Ojcem przeżyła swój pierwszy nastoletni pocałunek. Tak, tak. Wiecie jak to się mówi. Chodzić zaczęli ze sobą. Chociaż chodzić to dziwne, bo chodzić to można na spacer, do sklepu, chodzi się do toalety, albo do kościoła. A chodzić ze sobą, to już właściwie nie wiadomo gdzie chodzić. Matka Matki, miała w zwyczaju w takim przypadku, krzyczeć w kierunku, jeszcze wtedy nie Matki; gdzie idziesz, znowu będziesz chodzić po krzakach z tym (imię)? Wiec to może, o te krzaki chodzi? Że to, tam się chodzi. W sensie chodzi się, chodzić po krzakach. Nie ważne. W każdym razie, Matka z Ojcem chodzić ze sobą zaczęli, wtedy na tej imprezie, na tej sali, co teraz Matka przyglądała się bandzie pijanych nastolatków. No i tak chodzili, jak wyszli wtedy z tej imprezy 10 lat temu, tak doszli aż do dziś.

A że ta 10-ta rocznica, zbliża się już nieuchronnie, bo już na dniach, dlatego Matkę nachodziły natrętne myśli na temat czasu. Płynącego czasu nieubłaganie. Patrząc na tą bawiącą się młodzież (a Matka to ciągle młodzież czy już nie?), tęskno się Matce zrobiło do tych beztroskich czasów. W których człowiek myślał, że ma wielkie problemy, że jest centrum wszechświata. Że ma tyle obowiązków, tyle się od niego wymaga i w ogóle nikt go nie rozumie. A teraz z perspektywy czasu człowiek widzi, że to wszystko gówno prawda. Że w wieku 18 lat, oczywiście oprócz niektórych przypadków, nie ma się problemow, tak na prawdę, ma się wtedy najbardziej beztroskie życie ever. Że rodzice chcą dobrze, a te gadki o krzakach można wybaczyć.

Po dłuższym namyśle jednak, Matka stwierdziła, że nie wróciła by się do tamtych czasów. Bo droga od tamtej imprezy do dziś była kręta, Matka lubi to co ma teraz i nie chce jej się po raz kolejny przez to przechodzić. Chociaż na samą imprezę by się pewnie wróciła, tak na chwilę. Tak, żeby poczuć się tak beztrosko, tak jak ta młodzież na tej 18-ce. Właściwie cały ten post jest całkowicie bez sensu. Bo kijem Wisły nie zawrócisz, a czasu nie cofniesz. Nie będzie mieć Matka znów 18 lat. Za to Syn Matki już nie długo, bo za niecałe 17 latek będzie wkraczał w dorosłość. I tak sobie Matka myśli, że bardzo się boi być Matką nastolatka. Bo to, wydaję się być znacznie bardziej skomplikowane, niż bycie Matką niemowlaka. Cóż. Już nie długo, coraz bliżej, się Matka przekona. Jeszcze tylko trzy razy mrugnie okiem. Tak jak mrugnęła 10 lat temu, zaraz po tym pocałunku, a dziś przytula się do Męża Szanownego i Syna jeszcze tak nie dorosłego...



foto pixabay.com kelseyannvere

26 komentarzy:

  1. Uśmiałam się, bo miałam niedawno takie same przemyślenia skomplikowane. ;) Też jestem `89 i zawsze się czułam taka młodziutka, bo obracam się raczej w towarzystwie ludzi już po 30-tce. Ale ostatnio męża szwagra były imieniny... A brat rzeczonego szwagra ma już 17-letnią córkę i 16-letniego syna. I czułam że niby ten ich świat jest tak niedaleko za mną a jednak tak daleko. :D Chciałabym czasem cofnąć się do tych beztroskich, studenckich czasów, imprezek z moim teraz już mężem, ale tak jak Tobie, nie widzi mi się, żeby teraz przechodzić przez te wszystkie rzeczy, które ja mam już szczęśliwie za sobą. ;) Pozdrawiam rówieśniczko moja! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ci po 30-tce to już gorsi? :P He he, jestem od Was troszkę starsza i przyzna szczerze, tak odnośnie do osiemnastki, że ja nie wypiłam na swojej imprezie ani ciut ciut :) Ktoś towarzystwo pilnować musiał. Byłam kilka lat temu na urodzinach siostry mojego męża, osiemnastych, gdzie tych gorących, a potem nieco zimnych, bo lekko przetrąconych, siedemnastek i osiemnastek było sporo... Już wtedy czułam się staro, bo mnie Panią nazywali, a to tylko 7 lat różnicy... Wydaje mi się, że młodym to trzeba być duchem, a takie imprezy są człowiekowi potrzebne, żeby o tej kipiącej radością osiemnastce, które siedzi gdzieś w każdej w nas, pamiętać :)

      Usuń
    2. No właśnie, ja też zawsze byłam tą najmłodszą w towarzystwie, a tu zaczyna się sytuacja zmieniać. Ale to całkiem nowe doświadczenie, gdy grupa pijanych nastolatków zwraca się do Ciebie per Pani ;)

      Matko Puchatka, po 30 nie gorsi, a raczej lepsi, w końcu życie zaczyna się po 30, jak to mówią. Już się boję, jak ja to będę żyć przez wielkie Ż jak osiągnę ten wiek ;)

      Usuń
    3. Obawiam się, że niewiele się zmieni (poza cyferką z przodu) :) Żyj pełnią życia - zawsze - bedzie pięknie i tego Ci życzę <3

      Usuń
  2. Droga Matko, uwielbiam Cie! Ciebie i Twojego bloga! Zycze weny...zeby bylo co czytwielczytac, bo bardzo lubie czytac to, co tu zamieszczasz. Pozdrawiam, ja -matka (rocznik 88 ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki! Dla takich czytelników weny na pewno mi nie braknie ;)

      Usuń
  3. Ja jestem kilka lat młodsza, bo jestem rocznikiem 94, mimo to czuję się jakby moje życie z czasów 18nastki a teraźniejsze dzieliła wielka przepaść. I ani trochę nie chciałabym powrócić do tamtych czasów. Fajnie było ale dobrze że się skończyło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, beztroska 18stki jest już mi obca ;)

      Usuń
  4. Boże jakie Wy młode jesteście Matki!!! A ja taaaaaka stara już!!!!!!! Szkoda mi już nawet liczyć ile latek w tym roku stuknie! Więc swoje przestaję liczyć, a zaczynam liczyć córci :) Tak lepiej będzie. Przynajmniej matka ze mnie młoda, bo niecały roczek mam :) A Tobie gratuluję 10ciu lat z mężem - przyjemnej rocznicy życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że znalazłaś na tej imprezce chwilę, by oprzeć się na lasce i trzęsącym się głosem opowiedzieć młodzieży, jakie to za twoich młodych lat zabawy bywały ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że nikt nie chciał tego słuchać. Tylko mówili do mnie: Proszę Pani, a możemy sobie iść wyciągnąć wódeczkę z chłodni? :) Tak że, ten tego.

      Usuń
  6. Oj tam oj tam! młodym duchem się jest:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie liczy się ile ma się lat tylko na ile się czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz się czuje na 18, raz na 30 albo i więcej :)

      Usuń
  8. Doskonale pamiętam ten wiek, to były super czasy i bardzo za nimi tęsknię. Życie było takie cudowne i radosne i gdyby się dało cofnąć czas... to zawróciłabym ale z moim Synkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już po 30 jestem. Swoją 18 pamiętam bo spędziłam 4 dni w zakopanym że swoim chłopakiem w którym byłam mega zakochana.ale to juz bylo i nie wroci wiecej. I dobrze. Wolę siebie teraz niż wtedy.

    Ps. Mam ten sam szablon. Podoba mi się on. I widzę już kolejny blog z tym szablonem. Będę wpadać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Stara? Ja rocznik 88, a tu jeszcze wszystko przede mną - ślub, dziecko... ;). Powiem szczerze, że też nękają mnie myśli, że młodość odeszła. Przekroczę magiczną 30 i już będzie po mnie ;). Ale tak jak Ty nie chciałabym wracać do tamtych czasów. Dobrze mi tak jak jest teraz i choć więcej zmartwień, obowiązków i pracy, to jestem bardziej świadoma tego, jakie szczęście mam ;). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to właśnie o tą świadomość szczęścia chyba chodzi. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. U mnie już prawie nastolatek. Co ci mogę powiedzieć, to bój się! - nie to, że straszę. Ale do bardzo prawdziwych przemyśleń te przemyślenia Cię doprowadziły :P - być matką niemowlaką, to prościzna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uu już się boję w takim razie, choć zdaje sobie sprawę, że powinnam oczekiwać nieoczekiwanego, w tej drodze jaką jest macierzyństwo :)

      Usuń
  12. Też jestem rocznikiem 89 :) co prawda matką jeszcze nie jestem, ale co do wieku to nie wiem czy chciałabym wrócić do lat nastoletnich, chociaż bywa tak, że tęsknię za tymi czasami i chciałabym cofnąć się w czasie tak na chwilkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilkę to tak, dla odświeżenia wspomnień :)

      Usuń
  13. Wita matka '91 matkę '89 :-)
    Mam młodsze kuzynostwo o 6 lat. I niby to niedużo, ale jakby inny świat. Też jestem zazwyczaj najmlodsza w towarzystwie i w dodatku z dzieckiem, co jest w ogóle ewenementem :-) mam identyczne odczucia co do mojej "starości", zestarzalam się mentalnie strasznie. Ale także mi to pasuje, nie chciałabym zamienić mojego życia kosztem tych 6 lat mniej. Nie po zasmakowaniu bycia mamą, żoną i spelnionym pracownikiem :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli to, co właśnie przeczytałeś spodobało Ci się, poruszyło Twoje serce, lub usta do uśmiechu, pozostaw swój komentarz.
Jeśli nie, to kulturalna, konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.




TOP