środa, 6 lipca 2016

Matki sumienia rachunek


Dzieci rosną. Ludzie, one rosną i nigdy nie będą mniejsze jak były. Czasu nie cofniesz, rzeki kijem nie zawrócisz. Sobie Matka uświadomiła. Minęło półtora roku jej matczynego jestestwa, a ją ciągle coś uwiera. Wierci dziurę w mózgu. Świdruje i dudni za uchem. Upierdliwie, jak ta mucha wieczorem gdy się już położysz do łóżka. Niby już leżysz i napawasz się chwilą spokoju, ale ten cholerny bzykulec jeszcze Cię drażni i zasnąć nie pozwala. Właśnie tak Matka się czuję w tym swoim macierzyństwie, niby wszystko w porządku, a jednak jedna rzecz jej żyć nie daje.

Wyrzuty sumienia 'Złej Matki'. Krążą pod matczyną czachą i niszczą ją od środka. Zabijają powoli Matki wewnętrzny luz, trawią jej poczucie wartości. Kwintesencja zła. Rozkrzaczyła się, ale Matka nie pozwoli jej się ukorzenić, przygotowała broń. Rachunek sumienia Matka zrobi. Katharsis nadchodzi. Chodź ze mną Matko, jedna z drugą, wyzwolenie nadejdzie. 

Grzechy Matki przeciw ciału.


Daje dziecku czekoladę i inne ciastka. Nie codziennie, ale daje. WINNA.
Moje dziecko oprócz wody pije również soki, tak te z kartonu. WINNA.
Nie, nie myjemy codziennie, dwa razy dziennie zębów, czasem dziecko nie w nastroju do higieny jamy ustnej jest. WINNA.
Bywają dni kiedy oglądamy bajki, tak moje dziecko jeszcze nie ma 2 lat. WINNA.
Dalej używamy smoczka. WINNA.
Zapominam podać czasem dziecku witaminę D3. WINNA.
Nie zawsze używamy kremu z wysokim filtrem przeciwsłonecznym, zdarza się nam zapomnieć w mniej upalne, ale słoneczne dni. WINNA.
Moje dziecko zjadło trochę karmy dla psa, bo Matka za wolno biega. WINNA.
Dałam parę razy dziecku frytki. WINNA.
Nie pozwalam na śniadanie jeść samego dżemu łyżeczką ze słoika. WINNA.

I inne których Matka jest WINNA, a których teraz nie pamięta i po których wyrzuty sumienia ją dręczą.

Grzechy Matki przeciw duszy.


Klnę czasem w myślach na moje dziecko. WINNA.
Brak mi zdecydowanie cierpliwości. WINNA.
Odrywam się od zabawy z dzieckiem by zerknąć w internety. WINNA.
Syczę ze zdenerwowania gdy po raz enty zamiatam podłogę w kuchni po posiłku. WINNA.
Mam ochotę trząchnąć dziecko w tyłek gdy na moje słowa "nie wolno", robi to "coś" patrząc mi prosto w oczy z uśmiechem na ustach. Za samo posiadanie takiej ochoty. WINNA. 
Kłócę się z mężem przy dziecku. Może nie często, ale jednak. WINNA.
Zmęczona jestem. WINNA.
Chcę czasem pobyć sama. WINNA.
Mam bloga. WINNA.

I inne których Matka jest WINNA, a których teraz nie pamięta i po których wyrzuty sumienia ją dręczą.

Żal za grzechy i postanowienie poprawy.


Wszystkie grzechy Matki świadczą przeciw niej. Nie ma usprawiedliwienia. Złą Matka jest i już. Żyje Matka z tą świadomością i liczy na to, że jej dziecko kiedyś wybaczy i rozgrzeszenia udzieli. W każdym razie Matka powzięła mocne postanowienie poprawy. Bo o ile grzechy przeciw ciału Matka sobie jakoś wytłumaczy lub naprawi, to grzechy przeciw duszy ciążą jej jak głaz u szyi. I tak bardzo żałuje, że przez zmęczenie swoje, przez rozdrażnienie, nie zawsze tak na 100% jest przy tym dziecięciu swoim. Że ucieka przed komputer i w telefon. Że nerwowa jest, i że się jej czasem zwyczajnie nie chce. Że straciła już pewnie wiele cennych chwil, bo to co najważniejsze przysłoniły jej codzienne obowiązki. Że czasem to, żeby posprzątać było ważniejsze od niego. Że zbywała go Matka kolejnymi przedmiotami i zadaniami by mieć przez chwilę dwie ręce wolne. Że kłamała, pójdziemy na spacer jak się uspokoisz, a nie poszli. Że wtedy gdy on płakał i domagał się uwagi, Matka za ważniejsze uznała dokończenie mycia naczyń. Że nie pozwoliła mu się bawić w piaskownicy bo był czysto ubrany. Że nie zrozumiała o co mu chodzi gdy pokazywał palcem w danym kierunku i z bezsilności się rozpłakał. Że za mało Matka przytula i całuje chociaż robi to non stop. Że za mało czasu mu poświęca, że myśli czasem o sobie. Że zostawia go pod opieką innych. Że poszła do pracy i nie ma jej w domu pół dnia. Że myśli Matka, że na miłość jego nie zasługuje bo jest tylko Matką która popełnia błędy... Żałuje tego Matka bardzo. I postanawia się poprawić. 

Pewne chwile minęły bezpowrotnie. Nigdy ich już Matka nie naprawi. I tych chwil gdy trzymała swoje płaczące kilkumiesięczne dziecko nocą w ramionach i modliła się by wreszcie przestało i dało jej pospać nikt nie wróci. Nikt nie naprawi. Już nigdy Matka nie będzie mieć okazji wykazać się większa cierpliwością i okazać, że kocha mimo zmęczenia. Tamto nie wróci. Jest tylko tu i teraz i to co nadejdzie.

Ktoś powie, tak jak Mąż Szanowny, że Matka zbyt surowa jest dla siebie. I nie można być Matką idealną. I że każdy rodzić ma chwile słabości gdy nerwy i zmęczenie przejmują kontrole. A jednak wyrzuty sumienia "złej Matki" snują się za Matką jak cień...




Przepraszam Cię Synu za wszystko. Kocham Cię. Jestem tylko złą Matką, ale dla Ciebie staram się być najlepszą. To najtrudniejsza rola w moim życiu. Może kiedyś wybaczysz mi wszystkie błędy które popełniłam. Nie jestem bohaterem, jestem słabym człowiekiem, ale za to pełnym miłości. Może to wystarczy by szczęśliwie żyć. Może to wystarczy, by kiedyś usłyszeć od Ciebie "Kocham Cię Mamo..."






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeśli to, co właśnie przeczytałeś spodobało Ci się, poruszyło Twoje serce, lub usta do uśmiechu, pozostaw swój komentarz.
Jeśli nie, to kulturalna, konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.




TOP