środa, 4 kwietnia 2018

Obecność


Na zakupach. Pod prysznicem. W pracy. W toalecie. Po jedzeniu. Przed jedzeniem. W dzień. W nocy. W drodze do. W drodze z. Teraz. Wczoraj. Jutro. I jak długo jeszcze. Odpowiednio długo. Oby. JEST. Cały czas.

Na początku nieśmiało. Próbuję wywiercić sobie miejsce w Twojej świadomości. Być może to miejsce jest już tam od dawna. A być może musi zostać wybite w skale morzem Twoich łez. Nie odpuszcza łatwo. Nie pozwala zapomnieć. Nie ma godziny w ciągu dnia w której nie daje o sobie znaku. Znaku swojej OBECNOŚCI.

Możesz sobie do końca z tego nawet nie zdawać sprawy. Możesz próbować żyć jak zawsze. Ale coś podpowiada Ci, że jak zawsze się skończyło. Teraz będzie nowe jak zawsze. Dostosowane do obecności TEGO co nie daje Ci spokoju.

Fizycznie, to tej OBECNOŚCI możesz nawet nie zauważyć. Przynajmniej na początku. Nie zawsze jest brutalna. Nie zawsze zwala z nóg.  Nie zawsze wysysa siły. Czasem tyko trochę męczy. Wymusza więcej snu i jeszcze więcej myślenia o niej. Skupienia. Przystanku. Starasz się dać porwać w wir codzienności i udajesz, że w cale o TYM nie myślisz. Udajesz przed sobą i przed innymi. Ale TO już na dobre zagnieździło się w Twoim ciele i w Twoim sercu.

TO przestało być już tylko mgliste wyobrażenie. Jest namacalne. Samotność przestała istnieć. Teraz ciągle czujesz OBECNOŚĆ. TEGO. 

Zaczynasz skupiać się na sygnałach tej OBECNOŚCI. Analizujesz. Łatwo Cię zaniepokoić i wprowadzić w poczucie winy. Czujesz odpowiedzialność za TO. Przecież może robisz coś źle. Nie chcesz TEGO zniszczyć. Dobrze Ci z TYM.  

Pytania. Miliony pytań. Nieświadomie stają się Twoją codziennością.  

Mogę, nie mogę. 
Muszę, nie muszę.
Jak.
Dlaczego.
Czy na pewno.
Po co.
Kiedy.
Gdzie.

Zastanawiasz się nad wszystkim co robisz. Podporządkowujesz swoje życie TEMU. Czekasz na TO. 

Po długich tygodniach niepewności o TO, już wiesz z CZYM masz do czynienia. Teraz nie tylko Ty to czujesz, teraz widzą TO już wszyscy. Przestało być dziwne, że ciągle o TYM mówisz. Dla otoczenia naturalnym stało się, że TO jest częścią Ciebie. 

Dobrze Ci czuć tą OBECNOŚĆ cały czas. OBECNOŚĆ życia. Dobrze nie być samemu już nigdy. 

Dobrze jest być z TYM. Tym KIMŚ. Kimś z Twojej krwi. Twojej kości. Twojej łzy. Twojej miłości. Pod Twoim sercem i w Twojej głowie. 

Czy to nie jest niesamowite, że dwadzieścia cztery godziny na dobę jesteś z KIMŚ kogo kochasz? Że czujesz jego OBECNOŚĆ? Że mimo zmęczenia ciągle oczekujesz kolejnego kopniaka w żebra? Chcesz kolejnej czkawki, zgagi, falowania brzucha, bólu kręgosłupa, chcesz kolejnych sygnałów. Sygnałów życia. Uzależniasz się od poczucia pełności. Stajesz się z TYM KIMŚ jednością. Czasem aż zapominasz, że to życie będzie miało za niedługo własne jestestwo, a jego OBECNOŚĆ będzie na wyciągnięcie ręki. 

Czas mocno zwalnia. Ciągła OBECNOŚĆ zaczyna męczyć. Wydaje się być nadto tajemnicza, a pragnienie poznania TEGO KOGOŚ osobiście jest coraz silniejsze. Życie staje się podporządkowane pod komfort TEJ istoty. Pozycja stania, leżenia, siedzenia, posiłki, sen, pragnienie, głód. Wszystko staje się od NIEJ zależne. Ostatnie tygodnie to nieustanny balans pomiędzy własnymi potrzebami, a poczuciem odpowiedzialności za TO życie. Nieustanna walka między "dobrze nam razem", a "chcę Cię już poznać". Wiele miesięcy oczekiwania potęguje poczucie rozdrażnienia i niepewności. 

Potem nadchodzi czas gdy się poznajecie. Tak prawdziwie. Nie sygnałami, nie kopniakami, nie odgłosami z wnętrza trzewi, tylko twarzą w twarz. I gdy minie jakiś czas, zaczynasz zauważać że brakuje Ci tej OBECNOŚCI. Chociaż masz ją na wyciągnięcie ręki to czasem łapiesz się na tym, że czekasz na znajome bulgotanie w okolicy pępka. Jakoś dziwnie lekko się schylasz, lekko oddychasz. Znów zasypiasz na brzuchu i pijesz kawę... 

Tylko czasem nieświadomie głaszczesz się po brzuchu ze znajomą sobie tkliwością i wciąż nie możesz w to uwierzyć. Uwierzyć, że już nie jesteście jednością.    

Ty i ONO. 

9 miesięcy.
40 tygodni.
280 dni.
6 720 godzin.
24 192 000 sekund OBECNOŚCI.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to, co właśnie przeczytałeś spodobało Ci się, poruszyło Twoje serce, lub usta do uśmiechu, pozostaw swój komentarz.
Jeśli nie, to kulturalna, konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.




TOP