czwartek, 23 sierpnia 2018

Torba do szpitala



Kiedy wpiszesz w wyszukiwarkę starego poczciwego wujka Google hasło „torba do szpitala" tudzież „torba do porodu” to w przeciągu ułamka sekundy wyskoczy Ci około 798 tysięcy wyników. Większość to porady na portalach internetowych dla mam lub artykuły na blogach parentingowych. Takich mniej lub bardziej znanych. Właściwie, to na żadnym blogu matki polki wszystkowiedzącej wpisu o wyprawce do szpitala i porodu nie może zabraknąć. Więc ja, będąc w ciąży drugi raz, jako matka polka gówno wiedząca i wszystko pisząca stwierdziłam, że nie przepuszczę tej okazji i napisze tym razem szpitalny poradnik przerwania. Przecież to żaden problem pisać o majtkach z siatki, wielkich podpaskach, stanikach do karmienia, wkładkach laktacyjnych i kilku innych jeszcze drobiazgach. Ten tekst miał być tak prosty do napisania, że ostatecznie wcale tego nie zrobiłam, choć  torbę do szpitala spakowałam.  Koniec końców nic złego się nie stało, teraz pisząc ten tekst, będąc już po porodzie, jestem przynajmniej dużo bardziej wiarygodna. Nieprawdaż? Prawdaż.

Tak oto i powstał. Jedyny taki poradnik w internecie. Jak spakować torbę do szpitala i porodu. Wyprawka do szpitala która przyda się zarówno kobietom rodzącym naturalnie jak i przez cesarskie cięcie. Usiądź wygodnie. Otwórz swoją torbę (czyt. serce) i pakuj:

Po pierwsze i najważniejsze.

Wiarę.

Wiarę w swoje siły, Wiarę w swoje możliwości. Wiarę w swoje ciało i Wiarę w swojego ducha. Wiarę w ludzi i ich człowieczeństwo. Wiarę w personel medyczny i jego wiedzę. Wiarę swojego Boga jeśli go masz. Wiarę, że wszystko będzie dobrze i Wiarę, że się uda. Dużo tej Wiary potrzeba. A to nie wszystko, musisz jeszcze uwierzyć w jedną rzecz. Musisz uwierzyć, że to wszystko ma sens. A uwierz mi, po kilku godzinach bólu łatwo stracić wiarę, że TO zmierza w dobrym kierunku. Łatwo właściwie stracić jakąkolwiek Wiarę. Nawet taką, że ziemia jest okrągła i krąży wokół słońca. Bo po kilku godzinach  przysięgniesz, że ziemia jest płaskim talerzem podtrzymywanym przez cztery słonie ze słońcem latającym w około, byle tylko przestało Cię boleć. Dlatego już teraz uwierz, że jesteś wstanie urodzić własne dziecko, by Ci potem Wiary w siebie nie zabrakło.

Po drugie i równie ważne.

Nadzieję.

Warto mieć nadzieje. Choć mówią, że jest matką głupich. Ale za to umiera ostatnia. I gdy już stracisz Wiarę pozostanie Ci jeszcze ona. Nadzieja. Nadzieja, że zaraz będziecie razem. Nadzieja, że podjęłaś dobrą decyzje. Nadzieja, że lekarze wiedzą co robią. Nadzieja, że jeszcze trochę i przestanie boleć. Nadzieja, że jeszcze chwila i odpoczniesz. Nadzieja, że za jakiś czas wszystko wróci do normy. Nadzieja, że jakoś to będzie. Bez Nadziei do szpitala się nie wybieraj. Nadzieja już nie jedno dziecko pomogła urodzić. Pomoże i Twoje. A gdy już urodzisz to Nadziei z kwitkiem nie odprawiaj. Nie zatapiaj się w otchłań beznadziei poporodowego baby bluesa. Dopiero wtedy Ci Nadzieja będzie potrzebna. I zapewniam, nie opuści Cię już do końca Twojej macierzyńskiej drogi. Nadzieja, że wszystko co robisz jako mama, robisz dobrze.

Po trzecie i nie mniej ważne.

Miłość.

Bez Miłości by Cię w ogóle tu nie było. Gdyby nie Miłość to byś wcale do tego szpitala się nie pakowała. Po prostu nie zapomnij o niej i spakuj ją w dużych ilościach do serca przed pójściem na porodówkę. Miłości nie może zabraknąć. Będziesz ją chłonąć i będziesz nią promieniować na każdym kroku. Gdy zobaczysz ostatnie USG. Gdy usłyszysz poprawny zapis KTG. Gdy usłyszysz pierwszy krzyk. Gdy poczujesz pierwszy raz ten policzek do Twojego policzka. Gdy popłynie pierwsza kropla mleka. Gdy będziesz płakać w nocy z nieporadności. Gdy nie będziesz mogła spać z bólu. Gdy przytulisz i ONO wtedy przestanie płakać. Miłość nie pozwoli Ci się poddać w żadnym momencie. Dzięki Miłości i dla Miłości dasz sobie radę.

Wszystkie te trzy „rzeczy” pakuj ile wlezie. Są nierozłączne. Bez Nadziei, nie ma Wiary. Bez Miłości łatwo stracić Wiarę i Nadzieję. A bez Miłości, Wiary i Nadziei to już nie ma Sensu.

Ale ja, Wierzę w Ciebie. Mam Nadzieje, że Ci się uda. I wiem, że Miłości masz pod dostatkiem, choć sama jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Więc do dzieła. Pakuj się!


Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość. 
(1 Kor 13, 13)


No i zapomniałam dodać, że te gacie z siatki to faktycznie się przydają i maść na obolałe sutki również. No i woda i klapki i koszula do karmienia. Te wielkie podpaski też niczego sobie...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to, co właśnie przeczytałeś spodobało Ci się, poruszyło Twoje serce, lub usta do uśmiechu, pozostaw swój komentarz.
Jeśli nie, to kulturalna, konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.




TOP